Projekty „My Own” i „Pimp My Art” opierają się na schemacie programów rozrywkowych z MTV. I podobnie jak te programy, ich przeróbki autorstwa Grubej Najgorszej w pierwszym rzędzie bawią.
Słusznie, bo to koncept błazeński – choć nie w sensie potocznym, w którym „błazenada” znaczy tyle, co pusty wygłup. Przeciwnie, na królewskim dworze (przynajmniej tym znanym nam z bajek) błazen był jedyną osobą, która, pod pozorem wygłupu, mogła królowi wygarnąć całą prawdę. Tak też całą prawdę mówi Gruba Najgorsza o świecie sztuki.
„My Own” w wersji MTV to program randkowy z elementami „Idola” i „Chcę być piękna”: zwycięzcą zostaje osoba utalentowana, ale jednocześnie gotowa zrezygnować z własnej kreatywności na rzecz upodobnienia się do gwiazdy. W wydaniu Grubej Najgorszej w tej grze zwycięża ten, kto najdoskonalej upodobni się do Tarasewicza, Opałki, Krasińskiego czy Sasnala. W ten sposób GN przedstawia artystyczny świat jako skrycie rządzący się tymi samymi prawami, co popkultura z jej kultem gwiazd. Artyści, choć przecież deklarują przywiązanie do modernistycznej idei oryginalności, owładnięci są pragnieniem mimikry. Chętnie zrezygnowaliby własnego stylu i konceptów na rzecz tego, by być takim jak swój malarski idol. Nie pogardziliby też mistrzem, który pomógłby im odpicować obrazy.
W projekcie GN porównanie kultu gwiazd i wzajemnych inspiracji w obrębie świata sztuki, choć mogłoby stać się poważnym oskarżeniem, rzucone jest w stylu sztubackiej zgrywy. Pytanie o to, czy porównanie ma uzasadnienie, nie narzuca się, przytłumione przez śmiech. Bo przecież rolę mistrzów, którzy odpicują twoją sztukę, grają tu artyści stwierdzający w innym miejscu, że powszechnie uznawani są za bandę jełopów i chuliganów.
Monika Pastuszko, 2009 |